By A Web Design

Panel użytkownika

Zaloguj Zarejestruj

Logowanie do konta

Nazwa użytkownika
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Stwórz nowe konto

Pola zonaczone gwiazdką są wymagane
Nazwa
Nazwa użytkownika
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *

Czy wiedzieli Państwo, że za nielojalność wobec kolegów, współudziałówców ze spółki pracowniczej można zostać zwolnionym i nie ma od tego odwołania?

SNPrzed dwoma laty taką sprawę rozpatrywał Sąd Najwyższy. Ślusarz z jednej ze spółek pracowniczych [zgodnie z informacjami podanymi przez Sąd Najwżyszy były to Zakłady Zielarskie H.] posiadał 25 akcji. Podpisał przedwstępna umowę sprzedaży [notarlialną] tych akcji po 5 tys. zł za sztukę konkurencyjnej spółce zenwętrznej. Udzielił jej także pełnomocnitwa nieodwołalnego aby reprezentowała go na walnych zgromadzeniach akcjonariuszy.

Gdy pracodawca dowiedział się o tym, uznał, że pracownik naruszył dobro firmy i zwolnił go z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Śluszarz odwoływał się do kolejnych sądów, aż sprawa stanęła w Sądzie Najwyższym. Zdaniem sędziów "powodem rozwiązania umowy było to, że pracownik nie dbał o dobro pracodawcy, a nie to, że chciał sprzedać swoje akcje i pozbyć się prawa głosu na walnym zgromadzeniu wspólników. A nie dbał on o to dobro, bo działał na jej szkodę i jej pracowników. I nie ma przy tym znaczenia, czy szkoda powstaje wskutek działania, które jest zawinione albo niezgodne z prawem. Tak więc nie ma zatem znaczenia, że pracownik niezgodnie ze statutem spółki chciał pozbyć się akcji i prawa głosu. Ważne jest to, że w konsekwencji szkodziło to spółce, bo sprzyjało spółce zewnętrznej, która chciała ją wrogo przejąć. Ta kupowała głosy na walnym zgromadzeniu także od innych pracowników. Oprócz powoda, jeszcze 17 pracowników ustanowiło pełnomocnictwo na rzecz spółki".

Z całym orzeczeniem Sądu Najwyższego można się zapoznać klikając tutaj: http://www.sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia1/II%20PK%20199-10-1.pdf

 

 

Jedną z branż, w której pracownicy chcieli tworzyć spółki pracownicze był przemysł spirytusowy. Znamy przypadki przynajmniej trzech polmosów, gdzie myślano o prywatyzacji pracowniczej i spółki pracownicze rzeczywiście powstały. Chodzi o polmosy ze Szczecina, Józefowa pod Warszawą oraz Bielsko-Białej.

Jak na razie tylko ten ostatni projekt zakończył się sukcesem. I to jakim! Pisała o tym m.in. "Rzeczpospolita" we wrześniu 2011 r.

"Spółka pracownicza kupiła 85 proc. akcji Polmosu Bielsko-Biała. Zapłaciła za nie ponad 19,8 mln zł – podało Ministerstwo Skarbu, potwierdzając informacje opublikowane we wtorkowym wydaniu "Rz".

Spółce pracowniczej bielskiej wytwórni wódki udało się przejąć firmę dzięki wsparciu inwestora finansowego. "Rz" ustaliła, że jest to szwajcarski fundusz private equity Amidel, który zarejestrował w naszym kraju spółkę Amidel Polska.

Załoga zapowiada, że zamierza umocnić pozycję firmy na polskim rynku wódki. Z powodu przedłużającej się prywatyzacji jej udziały stopniały do 1 – 2 proc., a popularna w czasach PRL extra żytnia wypadła z czołówki rynku. Z informacji "Rz" wynika, że Polmos zamierza w pierwszej kolejności zwiększyć moce produkcyjne.

Zakończenie prywatyzacji Polmosu Bielsko-Biała przypadło na trudny okres na polskim rynku wódki. Firma badawcza Nielsen podaje, że od stycznia do lipca 2011 r. wydaliśmy na ten alkohol  5,62 mld zł, o 6 proc. mniej niż rok wcześniej. Wielkość rynku spadła o 4,4 proc., do 135,1 mln l. Producenci i dystrybutorzy szacują, że w całym 2011 r. sprzedaż wódki w Polsce będzie o 6 – 8 proc. niższa niż rok wcześniej".

Warto zwrócić uwagę, że spółka pracownicza miała wyłączność od Ministerstwa Skarbu Państwa na negocjacje i kupno swojego przedsiębiorstwa, mimo, że byli także inni chętni. Sztandarowym produktem spółki jest wódka Żytnia.

Inaczej sytuacja wyglądała w Szczecinie. Upadłość tamtejszego Polmosu sąd ogłosił już w marcu 2009 r. Wartość spółki oszacowano najpierw na ponad 48 mln zł, ale za taką kwotę nikt nie chciał go kupić [do majątku wliczały się także atrakcyjne nieruchomości]. Do gry włączała się także spółka pracownicza, jednak ostatecznie cena zostałą obniżona do 29 mln zł, a wierzyciele zezwolili syndykowi na utrzymanie produkcji.

Ostatecznie właścicielem spółki została gdyńska spółka Agora, która przeniosła swoją siedzibę do Szczecina, a nazwę firmy zmieniła na Szczecińska Wytwórnia Wódek Starka.

Historię prywatyzacji józefowskiego polmosu opiszemy w osobnym artykule.

 

 

Należące do czeskiego Holdingu Energetycznego i Przemysłowego Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia dobrze się rozwija. PG Silesia jest przykładem, że w Polsce opłaca się wydobywać węgiel. A trzeba też zaznaczyć, że to właśnie w tej kopalni, gdy chciano ją zamknąć, w swoje ręcę sprawę wzięli górnicy. Pracownicy, którym zależało na dobru firmy i miejscach pracy. Chcieli założyć spółkę pracowniczą, ale kupno tak ogromnej firmy jak kopalnia nie było łatwe. W końcu sami, za granicą, znaleźli inwestora z którym wsółpraca układa się bardzo dobrze.

O tym co teraz dzieje się w kopalni dowiecie się z ciekawego artykułu w "Gazecie Wyborczej" z Bielska-Białej. Wystarczy kliknąć tutaj, aby dowiedzieć się m.in. że "dzięki porozumieniu zarządu ze związkami zawodowymi. Silesia, inaczej niż inne polskie kopalnie, wprowadziła system pracy 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. (...) Dzięki takiemu systemowi nie trzeba płacić im ekstra za nadgodziny, co w innych kopalniach jest sporym wydatkiem. W zamian za zgodę na rewolucyjny, jak na kopalnie w Polsce, system pracy górnicy dostali bonusy takie jak np. pierwszeństwo zatrudnienia dla rodzin oraz dodatkowe pieniądze, gdy kopalnia zacznie przynosić zyski. Nawet ci najstarsi stażem górnicy przyzwyczaili się do pracy na nowych zasadach. Teraz gdy pracownicy innych kopalni z niepokojem myślą o przyszłości, oni są spokojni o swoje miejsca pracy"

 

 

Przedstawiamy artykuł pana Wojciecha, autora bloga www.dobrezycie.salon24.pl

 

W gospodarce znany jest termin spółki pracowniczej. Jest to związek sformalizowany grupy osób, która ustanawia swój zarząd i zajmuje się działalnością gospodarczą. Właściwie jest to forma pośrednia pomiędzy pozarolniczą działalnością gospodarczą prowadzoną przez osobę fizyczną, spółką kapitałową oraz spółdzielnią pracy.

Grupa osób na walnym zgromadzeniu podejmuje uchwałę o wspónym prowadzeniu działalności gospodarczej, powołuje zarząd reprezentujący zainteresowanych, po czym zgłasza właściwemu ministrowi /wojewodzie/staroście wolę przejęcia zakładu państwowego/ stanowiącego własność gminy (np. jednoosobowej spółki Skarbu Państwa lub gminy) celem kontynuowania działalności.

Teoretycznie jest to wszystko w porządku, ale w dużej części przypadków jest to działalność zmierzająca do uratowania stanowisk pracy. Tu zdania są podzielone, ponieważ zachodzi pytanie - dlaczego zakład jest likwidowany. Są dwa przypadki.

Jeden - kiedy administracja państwowa decentralizuje gospodarkę i przekazuje działalność gospodarczą społeczeństwu.

Drugi - kiedy wynik finansowy przedsiębiorstwa zmusza do zastanowienia się nad sensem dalszego funkcjonowania zakładu.

W pierwszym przypadku przejęcie obowiązków właściciela od skarbu państwa lub gminy przez obecnych pracowników zakładu ma sens. Problem polega jednak na przekazaniu majątku nowemu podmiotowi.

W drugim przypadku warto zastanowić się nad przyczynami likwidacji zakładu. Przestarzała technologia produkcji może nie znajdować nabywców takiego produktu ze względu na jego jakość. Może okazać się, że produkt został zastąpiony inną technologią i nie ma sensu kontynuowania produkcji z uwagi na brak zainteresowania potencjalnych nabywców. Może być jednak tak, że dalsze funkcjonowanie wymaga zmiany produkcji przy jednoczesnym inwestowaniu w nowe urządzenia produkcyjne.

I tu zaczynamy mieć problem, ponieważ załoga jest zainteresowana utrzymaniem miejsc pracy. Jednak administrator jest zainteresowany przekazaniem obiektu w całości wcześniej wyselekcjonowanemu nabywcy bez uwzględniania interesu kogokolwiek innego. Tu mamy do czynienia z naruszeniem istoty władzy w państwie. Bardzo często zapomina się, że suwerenem władzy w państwie są sami Obywatele, w Konstytucji określani jako NARÓD.

A administracja państwowa jest tylko organem zarządzającym powołanym do administrowania woli suwerena władzy i wykonywania postanowień samej władzy. W przypadku powołania spółki pracowniczej w sytuacji przekazania konkretnego zakładu państwowego innemu podmiotowi gospodarczemu z woli administracji państwowej / zarządu gminy mamy do czyienia z jawnym naruszeniem kompetencji administracji w stosunku do woli społeczeństwa.

Nie można zaprzeczyć, że ideą upaństwowienia środków produkcji na mocy aktu Manifestu PKWN z 1944 roku było objęcie sfery gospodarki przez państwo, aby tak silnemu podmiotowi gospodarczemu nie zagrażały żadne kryzysy gospodarcze. Takie było przesłanie ludzi tworzących państwo, które z rąk wroga z narażeniem życia wyrywano niemieckiemu okupantowi, sukcesywnie odbudowywano wcześniej istniejące państwo z jego zasobami gospodarczymi ze zniszczeń wojennych, unowocześniano zgdnie z rozwijającą się technologią oraz budowano nowe obiekty.

Te wszystkie działania były wykonywane kosztem społeczeństwa jako całości, aby w przyszłości zapewnić następnym pokoleniom byt materialny i taką organizację, aby nie powtórzył się kryzys znany z lat 20.-30. XX wieku.

W świetle kulisów tworzenia spółek pracowniczych i konfliktu z administracją, która wręcz zawłaszczyła sobie prawo własności społecznej - należy absolutnie wstrzymać dalszą reorganizację polskiej gospodarki i przywrócić ztan sprzed 1990 roku, poonieważ wszystkie te działania noszą znamiona działalności paserskiej - czyli wyprzedaży majątku przez osoby nie posiadające żadnego umocowania do zawierania takich transakcji.

 

 

 

Jeśli ktoś z Państwa szuka dostępnych informacji o spółach pracowniczych i prywatyzacji pracowniczej, to śpieszymy donieść, że na stronie [wystarczy kliknąć - otworzy się plik PDF] dostępny jest 25 stronnicowy poradnik na ten temat przygotowany dla konsultantów Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Słowa od autorów: Przyczyną wydania [...] produktu informacyjnego jest wzrost zainteresowania prywatyzacją pracowniczą odnotowany wśród szerokiego kręgu instytucji i przedsiębiorstw, co powoduje, że także konsultanci PK mogą spotykać się z tymi zagadnieniami w swojej codziennej pracy. W opracowaniu oparto się na różnorodnych materiałach źródłowych ujmujących zarówno stan aktualny, jak i zmiany jakie mogą zajść w prywatyzacji pracowniczej w najbliższym czasie. Wykorzystano zatem akty prawne, dotyczące nie tylko prywatyzacji, lecz również szerokiego zakresu zagadnień prawa gospodarczego, dokumenty określające możliwe kierunki działań na rzecz popularyzacji prywatyzacji pracowniczej, wydane zarówno przez Ministerstwo Gospodarki, jak i Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. W celu osiągnięcia spójności prezentacji zagadnienia, stosowano konsekwentnie metodologię i terminologię zaprezentowaną w obszerniejszym dokumencie pt. „Przewodnik po prywatyzacji pracowniczej” wydanym przez Ministerstwo Gospodarki. W zmierzeniu bowiem niniejszy produkt informacyjny, poza zwięzłym ujęciem zagadnienia, ma za zadanie zachęcenie konsultantów do zapoznania się z całokształtem prywatyzacji pracowniczej.

 

 

 

 

Drukuj
Od 1 sierpnia toruńska Przychodnia Specjalistyczna OLK-MED w Toruniu działa jako spółka pracownicza pod nazwą Centrum Medyczne OLK-MED. Doświadczenia samorządu województwa pokazują, że uspołecznienie zarządzania tego typu jednostkami wpływa na podniesienie standardu usług medycznych.

Spółkę prawa handlowego Centrum Medyczne OLK-MED sp. z o.o. tworzy 45 udziałowców. Centrum dzierżawi od samorządu województwa majątek ruchomy i nieruchomy (budynek został w ostatnim czasie wyremontowany i dostosowany do obowiązujących standardów na koszt samorządu województwa) oraz przejęło wszystkich pracowników likwidowanej przychodni. Przekształcenia nie wpłyną negatywnie na zakres i dostępność świadczonych przez przychodnię usług medycznych – centrum przejmie w całości realizację wartego ponad 5 milionów złotych rocznego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Umorzyliśmy też spłatę udzielonej OLK-Medowi kilka lat temu pożyczki.

- Przykłady zrealizowanych z powodzeniem przekształceń wojewódzkich zakładów opieki zdrowotnej na Kujawach i Pomorzu potwierdzają, że koncepcja powierzenia zarządzania tych placówek pracownikom była słuszna. Jestem przekonany, że działająca w nowej formie organizacyjnej przychodnia OLK-MED nadal będzie się cieszyć zaufaniem pacjentów – podkreśla marszałek Piotr Całbecki.

Przejmowanie przez spółki pracownicze wojewódzkich ambulatoryjnych zakładów opieki zdrowotnej jest zgodne z przyjętą przez sejmik województwa koncepcją przyszłości tego segmentu publicznej służby zdrowia. Do tej pory takie przekształcenia przeszły bydgoski Dom Sue Ryder oraz Obwód Lecznictwa SPZOZ w Bydgoszczy (obecnie Centrum Medyczne Nad Brdą). Zmiany objęły także bydgoską Wojewódzką Przychodnię Stomatologiczną, która została włączona w strukturę Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy.

Sejmik województwa podjął też uchwałę o likwidacji z końcem września Wojewódzkiej Przychodni Sportowo-Lekarskiej w Bydgoszczy, w miejsce której powstanie tworzony przez pracowników przychodni Regionalny Ośrodek Medycyny Sportowej SPORTVITA. Do podobnych zmian organizacyjno-prawnych przygotowują się również Bydgoskie Centrum Diabetologii i Endokrynologii w Bydgoszczy oraz Wojewódzkie Centrum Reumatologii i Rehabilitacji w Bydgoszczy.

Beata Krzemińska
rzecznik prasowa Urzędu Marszałkowskiego

Fot. Andrzej Goiński

 

 

Możemy się spotkać, ale decyzję już podjąłem i jej nie zmienię - usłyszeli pracownicy Orzechowskich Zakładów Produkcji Sklejek, którzy 4 lipca przyszli do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, aby jeszcze raz podjąć próbę przekonania wojewody Piotra Florka do prywatyzacji pracowniczej.


OZPS to ostanie w Wielkopolsce przedsiębiorstwo państwowe. Zatrudnia ok. 350 pracowników. Firmy ma zamówienia i przynosi zyski.


Związkowcy z „Solidarności” i związku branżowego „Budowlani” domagają się merytorycznego spotkania z Wojewodą, podczas którego zostaną zaprezentowane prawne i ekonomiczne ekspertyzy obu stron w sprawie prywatyzacji bezpośredniej - jak chcą pracownicy, i komercjalizacji - jak chce wojewoda.


- Ponieważ Wojewoda unikał rozmów na ten temat przyszliśmy tutaj, aby umówić się na spotkanie jeszcze przedtem, jak wojewoda wyśle stosowne pismo do Ministerstwa Skarbu Państwa – mówił Jarosław Lange, szef wielkopolskiej „S”.


Emilia Kaźmierczak („Budowlani”) i Piotr Andrzejczak („S”) podkreślali, że wniosek o prywatyzację bezpośrednią podpisało prawie 300 osób. Pracownicy obawiają się, że w razie komercjalizacji ich miejsca pracy będą zagrożone. N poparcie tego, że ich obawy nie są bezpodstawne przewodniczący zakładowej „S” przywołał historię wrzesińskiego Tonsil, z którego po komercjalizacji zostały ruiny i zaorane pole.


P. Florek oświadczył, że w sprawie OZPS zrobił wszystko o było możliwe i nie widzi sensu dalszego odkładania decyzji, „bo sytuacja zakładu może się pogorszyć i wtedy będzie rzeczywisty problem”. - Decyzje już podjąłem. Inna ścieżka prywatyzacyjna nie jest możliwa. Jeżeli chcecie, to jeszcze raz przedstawię swoje argumenty, ale niech państwo nie liczą na zmianę mojego stanowiska.
 

Spotkanie ostatniej szansy odbędzie się jutro w Urzędzie Wojewódzkim. Związkowcy mają nadzieję, że ich argumenty zdołają przekonać P. Florka, mimo iż zapowiedział, że jeszcze jutro wyśle pismo w sprawie komercjalizacji orzechowskich zakładów do Ministerstwa Skarbu państwa.

 

www.solidarnosc.poznan.pl

 

 

 

Staramy się przekonywać, że spółki pracownicze oprócz wielu innych zalet mają także tę, że dobrze radzą sobie w czasie kryzysu i działają "mądrze".

Inwestują, zamiast przejadać zyski, rozwijają się, zatrudniają nowych ludzi itp. Ciekawym przykładem takiego podejścia do biznesu jest Przedsiębiorstwo Produkcji Kruszywa i Usług Geologicznych KRUSZGEO S.A. z Rzeszowa. Firma działa jako spółka pracownicza od kilkunastu lat.

Zatrudnia nowych ludzi - co ciekawe chętnie członków rodzin już zatrudnionych. Jak mówią "w firmie panuje zdrowy nepotyzm".

Więcej o dorobku Kruszgeo, który korzysta m.in. na budowie autostrady A4 można przeczytać tutaj: http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/kruszgeo-przeznacza-caly-zysk-na-inwestycje

 

 

Tematyka spółek pracowniczych rzadko przebija się do tradcyjnych mediów. Nieco lepiej jest z internetem, jednak nadal świadomość istnienia i działania tego typu podmiotów gospodarczych jest dość niska.

Tymbardziej cieszy że pojawiają się teksty o spółkach pracowniczych w których nie opisuje się je tylko w kontekście technicznym, ale także ideologicznym. Chodzi tu o klasotwórczą rolę spółek pracowniczych. Już dawno zwracamy uwagę, że spółki pracownicze mogą stać się ważnym instrumentem tworzenia klasy średniej w Polsce. W innych krajach świata (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii) taką rolę pełnią już od jakiegoś czasu.

W ramach lektury obowiązkowej polecamy więc tekst Jerzego Izdbeskiego: "Małachowski: byliśmy jak barany czyli prywatyzacja.pl"

Autor opisuje m.in. przykład Grodziskiej Fabryki Wyposażenia Wagonów GROWAG Sp. z o.o. z Grodziska Wielkopolskiego: "Kiedy pracownicy prawie już uciułali sumę odpowiednią na zakup firmy, Minister Skarbu ogłosił w listopadzie 2009 ofertę sprzedaży 85% akcji (15% na mocy ustawy przysługuje pracownikom) — za kosmiczną cenę12,3 mln zł. Prezes Spółki Pracowniczej Growag Czesław Czapla skomentował rozgoryczony: „Teraz czujemy się oszukani. Liczyliśmy, że zakład wystawiony będzie na sprzedaż za jakieś 4,5 do 5 milionów złotych, bo taka jest jego wartość. Kwota, która widnieje w ogłoszeniu o aukcji została według nas spreparowana przez Ministerstwo Skarbu Państwa". Chętnych do zakupu nie było. W marcu i październiku 2010 ogłaszano kolejne oferty (10,7 mln zł, 9,1 mln zł). W styczniu 2011 spółka pracownicza weszła w negocjacje kupna wraz z cypryjską GJB Assets Management Ltd. Pracownicy zrozumieli, że bierze się ich na przeczekanie i odpuścili."

Ten i inne ciekawe fragmenty można znaleźć na stronie: www.racjonalista.pl

 

 

 

W Polsce działa bardzo wiele spółek pracowniczych. O wielu z nich, choć doskonale je znamy, możemy wcale nie wiedzieć, że ich właścicielami są pracownicy. Firmy takie istnieją we wszystkich branżach.

Doskonałym przykładem sprawnie działającej spółki pracowniczej zrzeszającej pracowników, dostawców i dystrybutorów jest Bielmar Polska Spółka Pracownicza, dobrze znany mieszkańcom południowej Polski, a szczególnie Bielska-Białej.

Jak możemy się dowiedzieć z oficjalnych źródeł spółki:

Zakłady Tłuszczowe „Bielmar” Sp. z o.o. produkują margaryny, tłuszcze roślinne, oleje i marynaty. Przedsiębiorstwo jest polską firmą prywatną, której właścicielami są pracownicy, dostawcy rzepaku i dystrybutorzy produktów spółki.

Spółka istnieje od 1994 roku, natomiast zakład rozpoczął swoją działalność w 1945 roku.

Firma zatrudnia niespełna 500 osób, roczne obroty wynoszą ok. 250 milionów złotych, a udział w polskim rynku tłuszczów żółtych daje nam jedną z czołowych pozycji wśród producentów margaryn.

Siedziba Zakładów Tłuszczowych „Bielmar” mieści się w Bielsku-Białej na południu Polski, u podnóża Beskidów.

Tutaj, znajdują się magazyny nasion rzepaku, nowoczesna tłocznia oleju i margarynownia oraz baza logistyczna. W Baborowie, w województwie opolskim, posiadamy dodatkową bazę silosów do składowania rzepaku naszego podstawowego surowca.

Więcej o sprawnie działającej spółce pracowniczej można znaleźć na www.bielmar.pl

 

 

Joomla Templates by Joomla51.com