Wizja kapitalizmu pracowniczego Lecha Wałęsy

  • Drukuj

Własność pracownicza jest kluczowym mechanizmem dalszej ewolucji systemu kapitalistycznego – takie przesłanie zawarł Lech Wałęsa w swoim wystąpieniu otwierającym obrady Global Forum we Wrocławiu. „Potrzebne jest jak najszersze uwłaszczenie, a odpowiedzialność za zatrudnienie powinni wziąć na siebie sami pracownicy. Należy zwiększyć liczbę właścicieli, by demagogia i populizm nie rozbiły tego systemu” – powiedział były prezydent.

Warto zwrócić uwagę na tę wypowiedź, gdyż już kilka razy w naszej współczesnej historii Lech Wałęsa wykazał się niezwykłą intuicją strategiczną. Dyskusja o kierunkach rozwoju/upadku kapitalizmu dopiero się rozkręca, należy, zatem głos domagający się nowego mechanizmu dystrybucji własności potraktować bardzo poważnie.

Własność pracownicza w Polsce wciąż jest w stadium zalążkowym. Wynika to przede wszystkim z niskiej świadomości ekonomicznej klas pracujących. Darmowe akcje jakie uzyskali pracownicy w trakcie prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych zostały natychmiast sprzedane. Spółki pracownicze, tworzone w latach 90’ na zasadzie leasingu już po 2-3 latach przekształcały się w spółki menedżerskie. Również obecnie – w trzeciej dekadzie polskiego kapitalizmu – pracownik Elektrowni Bełchatów, zachęcany do kupna udziałów spółki medycznej, której jest pacjentem odpowiada: „panie, z udziałów to mi żona obiadu nie ugotuje”.

W tym kontekście można odnieść się do zawieranych aktualnie przez Ministra Skarbu transakcji prywatyzacyjnych, takich jak sprzedaż koncernowi Zygmunta Solorza kopalń węgla brunatnego „Konin” i „Adamów”. Stawiam pytanie adresowane zarówno do związków zawodowych (reprezentujących interesy wielotysięcznych załóg), jak i do Ministra Skarbu (reprezentującego interesy wszystkich Polaków): dlaczego nie podjęta została inicjatywa powołania spółki pracowniczej, która podjęłaby próbę zakupu „Konina” i „Adamowa”? Kopalnie sprzedano za 20% ich wartości księgowej. Nie jest to bynajmniej zarzut, że za tanio. Chodzi mi o to, że przy relatywnie niskiej cenie sprzedaży nikt nie pomyślał o własności pracowniczej. A może ktoś wykonał dużo pracy, żeby taki pomysł nie zyskał poparcia?

Ważną barierą, utrudniającą powstawanie spółek pracowniczych jest liberalny fundamentalizm części środowisk biznesowych i menedżerskich. Propagowana jest w tych kręgach doktryna „czystości własności prywatnej”, według której prawo własności przysługuje wyłącznie dysponentowi określonego kapitału finansowego lub rzeczowego. Spółkom pracowniczym, które bazują przede wszystkim na zasobach kapitału społecznego, kapitału ludzkiego, intelektualnego i eksperckiego odmawia się wiarygodności biznesowej. Doktryna ta stała się wytyczną dla całego sektora bankowego, co w praktyce oznacza trwałą utratę zdolności kredytowych przez istniejące, a zwłaszcza powstające spółki pracownicze.

Wizja kapitalizmu pracowniczego zaproponowana przez Lecha Wałęsę jest równie fascynująca, co innowacyjna. Jak wszystkie tego typu dalekosiężne plany zostanie poddana krytyce, zwłaszcza przez tych właścicieli kapitału, którzy zajmują się globalną cyrkulacją kapitału oraz konwersją różnych typów kapitałów (np. przekształcaniem kapitału finansowego w kapitał polityczny). Mam jednak nadzieję, że kapitał produkcyjny (korporacje przemysłowe) oraz kapitał usługowy (banki świadczące masowe usługi dla ludności) dostrzegą w idei kapitalizmu pracowniczego szansę na przeciągnięcie milionów klientów na drugą stronę barykady. W tym kontekście hasło egalitaryzmu własnościowego można traktować jako jeden z ważnych mechanizmów rozładowywania napięć, stopniowo narastających zarówno w samej gospodarce, jak też w jej społecznym otoczeniu.

prof. Paweł Ruszkowski

Autor jest socjologiem, kierownikiem katedry Socjologi Polityki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego

więcej na temat wypowiedzi Lecha Wałęsy można znaleźć tutaj: